Jakby do Świąt blisko, część pierwsza.

słoik

Nie da się chyba od tego uciec. Tym razem nie wyjeżdżam na święta, więc tym bardziej nie ma szans na uniknięcie wszechogarniającej, atakującej w każdym aspekcie, disnejowskiej, ogłupiającej świątecznej gorączki przygotowań i różnych tandetnych uniesień z tym związanych. W związku z brakiem innego rozwiązania, spróbuję to znieść z godnością i przynajmniej po swojemu.

Nastawiłam zakwas na barszcz czerwony. Razem z moją ulubioną sceną, a jednocześnie chyba rolą życia Hugh Granta, zaczęłam przygotowania. Tak, tak. Też zdarza mi się w święta oglądać „Love Actually”.

http://www.dailymotion.com/video/x18g3q7_the-prime-minister-dances-from-love-actually-2003_shortfilms

Buraki pokrojone w dość duże kawałki, obrane i umyte uprzednio.

liść laurowy

czosnek

ziele angielskie

skórka od razowego chleba

osolona woda (nieco mniej słona niż do ogórków kiszonych)

ziarna czarnego pieprzu

kawałek korzenia imbiru lub chrzanu ( według uznania)

jałowiec

burak święta 1

(proporcje mogą być takie: pół kilograma buraków, około litra wody, 2 łyżeczki soli niejodowanej, a reszta według własnego smaku).

Buraki układam w słoiku (lub kamionce) przekładając przyprawami i wszystkimi dodatkami. W przyprawach wybieram pomiędzy łagodnością, jak Norah Jones w „Turn me on” lub pikantnym d’Angelo w „Untitled”

słoik 2

Zalewam przegotowaną, prawie gorąca wodą z solą i przyciskam buraki w słoiku. Niech się cisną i przytulają, a w środę ugotuję barszcz. A jak nie ugotuję, to zleję zakwas do butelki i zostawię w lodówce. I jak już będzie mi się chciało, ugotuję zupę. Stop! Buraków zakiszonych nie wyrzucam. Będzie świetna przekąska, albo i dodatek do sałatki…. zobaczymy.

Na razie włączę jeszcze raz d’Angelo

https://www.youtube.com/watch?v=mcQ83tOZ4Wk

bo tak fajnie buja, a przygotowania stają się mniej stresujące. Przygotowania do pasztetu czas zacząć! Z grochu, gotowanych warzyw, korzennych przypraw…pięknie rumiany i wilgotny wyszedł w zeszłym roku. Może i tym razem się uda. Co prawda Urszula, moja cioteczna siostra w tym roku mnie wyprzedziła, ale jak się zgodzi to jej przepis też tu zdradzę.pasztet

Trochę od tego gotowania zgłodniałam, więc na szybko robię marchwiową zupę z imbirem i pomarańczą. Kilka marchewek wrzuconych do garnka gotuję aż do miękkości z solą, kawałkiem fenkułu, ząbkiem czosnku i kawałkiem korzenia imbiru. W tym czasie trochę pobuja mnie Natalia Przybysz

A marchewki się ugotowały, miksuję je dodając soku z połówki pomarańczy. Jest kwaśna, więc łyżeczka miodu i jeszcze trochę oliwy. Obok na patelni rozpuszczam klarowane masło i wsypuję do niego konkretną porcję suszonego imbiru. Tylko chwilę wolności daję jego aromatowi i szybko wrzucam w objęcia marchewki. Miksuję  i mieszam, mącę i ogrzewam. I za chwilę pyszna zupa, pomarańczowa jak letni, kiczowaty zachód słońca, jest gotowa. Posłucham jeszcze trochę miękkich, mruczących dźwięków…

marchew kawałkiIMG_20121106_234817Beznazwy-1