Dziś był naprawdę gówniany dzień. Opisze więc jedyną miłą rzecz, jaka się w dodatku udała. I w tym ponurym dniu była kolorowa.
Musiałam szybko zrobić sobie lunch do pracy. Wieczorem namoczyłam ciecierzycę, ale użyta z puszki też będzie dobra. Ale po kolei:
ok 300-400 g ciecierzycy/grochu włoskiego vel cieciorki
jedna duża marchewka
małe listki młodego szpinaku
ząbek czosnku
kawałek świeżej chilli
cytryna
pół limonki
oliwa, sól
jeden/dwa nasiona kardamonu
Ugotowaną ( lub gotową z puszki) ciecierzycę wrzucam do pudełka. Włączam Night Marks Electric Trio feat. Archeo pt.: Leki. I powoli trę marchewkę na grubej tarce. Siekam czosnek, kroję chilli. trzy ostatnie składniki wrzucam na rozgrzaną oliwę na kilka minut. tylko się delikatnie, subtelnie i spokojnie blanszują… i na chwilę przed końcem skrapiam sokiem z cytryny… i już! dodaję do ciecierzycy, wrzucam szpinak, polewam pyszną oliwą z pierwszego tłoczenia, wyciskam sok z limonki. Solę. Jak lubię. Jak nie, to nie solę. i włączam
i wychodzę do pracy.
A teraz …
„A teraz zgasimy światło i do rana nie będziemy mieć żadnych zmartwień, a rano, jeżeli nam się zechce, postaramy się o nowe. Dobrze?”
Stanisław Lem




