Jedzenie, wino i przyjaciele

ziemniak

Zdarza się tak, że smak i zapach przenoszą Cię w inne miejsce. Daleko albo blisko.

Ale od początku. Odwiedziłam niedawno przyjaciół. Znamy się od baaardzo dawna, a za każdym razem czekam z niecierpliwością, co tym razem Suzi przygotuje. To znaczy, ze spotkania się cieszę i z rozmowy, ale na myśl o nowych smakach także. Siedziałam tam i jadłam, a wokół robiło się cieplej, jakby bardziej słonecznie, miło i leniwie. Czy to masło orzechowe, czy mleko kokosowe? Może jarmuż albo kurkuma sprawiły, że zagrał mi w głowie Major Lazer

Próbowałam to powtórzyć wczoraj. No z małymi modyfikacjami ( brak wszystkich produktów). Nie było tak pysznie, ale spełniło zadanie. Zimny listopadowy dzień był odrobinę mniej ponury.

Wersja 1 (uproszczona)

ziem

kasza gryczana – garść

ziemniaki obrane i pokrojone w dużą kostkę

brokuł

cebula

pomidor

2 łyżki masła orzechowego

kurkuma, ostra suszona, mielona papryka, cynamon, kumin, oliwa

Na podgrzaną oliwę wrzuciłam wypłukaną kaszę. Po chwili prażenia z cebulą, czosnkiem i kuminem, odstawiłam na bok i zalałam wodą oraz lekko posoliłam. Całość wróciła na palnik, dorzuciłam piękne kostki ziemniaków, małe „różyczki” brokuła oraz przyprawy i masło orzechowe. Zakrywam te gorące i egzotyczne aromaty pokrywką, żeby dusiły się na wolnym ogniu. W cieple, w bujających rytmach, jak pod palmą na gorącym piasku

Ziemniaki były już prawie miękkie. Przyszedł czas na pomidora pokrojonego w kostkę i odrobinę soku z cytryny. Jeszcze chwila i zapach otulił całe mieszkanie – orzechy i papryka, cynamon i kumin. Już nie był listopad, tylko środek upalnego lata.

2014-11-29 17.11.14

A skoro lato, to trochę zieleni. Tuż przed zdjęciem z kuchenki dodałam małe liście szpinaku. i całość podana z gęstym jogurtem. I tak pięknie muzyka mruczy, pachnie i smakuje jedzenie…

https://www.youtube.com/watch?v=MuxMCsZP5OA

2014-11-29 17.29.07

I jeszcze podam oryginalny przepis.

Wersja 2 ( podstawowa)

ziemniaki

cebula, czosnek, oliwa

pomidory

masło orzechowe

mleko kokosowe

gruby szczypior

cynamon, kumin, pieprz cayenne, kurkuma ( odrobina)

Wszystko duszone przez 30 min. a na koniec dodany pokrojony jarmuż i szpinak.I posypane prażonymi orzechami. I wspaniała, pachnąca całość!

I był jeszcze pyszny bakłażan, i hummus, i rozmowy, a Wojtek polewał wino, zmieniał muzykę, i jakby listopad zrobił się cieplejszy i odrobinę bardziej znośny. W końcu od tego są przyjaciele…

2014-11-29 17.30.16

Czosnek i Polin

czosnek

Czulent to szabas. Odpoczynek. Siódmy dzień tygodnia. Odwiedziłam w ubiegły szabas Muzeum Historii Żydów Polskich. Imponujące i piękne. Niejeden szabas przyjdzie spędzić, żeby tę historię poznać. Tylko tłum za duży, za mało skupiony, niepotrzebny… Ale zanim jeszcze poszłam poznawać i podziwiać, przygotowałam czulent. A konkretnie jego bezmięsną wersję. I dobrze, że to zrobiłam. Muzealne bistro Besamin pozostawia wiele do życzenia. I nikt mi nie powie, że jedzenie leżące na podgrzewaczu, wciąż może być tak samo smaczne, jak po przyrządzeniu.

W piątek namoczyłam białą fasolę ( także fasola Jaś) i po raz kolejny odkryłam Daktari i ich świetne improwizacje.

…a w sobotę rano zebrałam wszystkie składniki. W kulturze żydowskiej używanie gazu zakazane jest w szabas, dlatego bardzo często przygotowaną potrawę oddawało się do piekarni, aby w piecu dochodziła przez noc z piątku na sobotę i była gotowa na sobotni obiad.

  • fasola Jaś lub biała ( 1-1,5 szklanki)
  • 2 spore cebule białe i jedna czerwona
  • 6 ziemniaków
  • łyżka Planty
  • 1/2 szklanki pęczaku ( może być kasza perłowa)
  • garść granulatu sojowego
  • 2  marchewki
  • 5 ząbków czosnku, 3 liście laurowe
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • kilka szklanek bulionu
  • sól, pieprz
  • jajko, mąka pszenna, woda

Fasolę ugotowałam, jednak nie do miękkości. Granulat sojowy namoczyłam w bulionie, odcedziłam nie wylewając bulionu. Obierałam ziemniaki i marchew, czosnek i cebulę i słuchałam sobie Gaamery. Jaka szkoda, że już nie grają razem i nie usłyszę ich na żywo! Pozostaje youtube i soundcloud

2014-11-23 16.46.08

Ziemniaki pokroiłam sobie w dużą kostkę, marchewkę w duże plastry, czosnek także, a cebulę w półkrążki. W zasadzie wszystko gotowe. Zaczynam! Na głębokiej patelni lub w żeliwnym garnku podgrzałam plantę, podsmażyłam lekko cebulę i czosnek. W garnku bądź żaroodpornym naczyniu na cebuli i czosnku warstwami ułożyłam wszystkie składniki: fasolę, ziemniaki, kaszę, granulat oraz ponownie fasolę, cebulę i czosnek, z zielem angielskim i liściem laurowym. Każdą z układanych warstw oprószyłam solą i pieprzem. rozgrzałam piekarnik do 100-120 stopni. I włączyłam Sztetl Quartet. Takie wspaniałe dęciaki!

Teraz już można było całość zalać bulionem, tak aby pokrył wszystkie składniki. Na wierzchu dołożyłam kilka jaj w skorupkach. Szybko zrobiłam najprostsze ciasto z mąki pszennej i  wody . i szczelnie zakryłam ciastem naczynie. Otuliłam, zakleiłam, zamknęłam zapachy i smaki na dobre.

czulent 2

W elektrycznym piekarniku można dodatkowo i zazdrośnie zamknąć aromaty w gazecie i owinąć sznurkiem. W gazowym odradzam, chyba że fajne chłopaki ze straży pożarnej rezydują niedaleko, a sąsiedzi są bardzo wyrozumiali.

Czulent piecze się bardzo długo w dość niskiej temperaturze. Ten jest wersją bezmięsną i nie potrzebuje aż tyle czasu. 3 godziny mu wystarczą, a w tym czasie Frozen Bird ansambl zabrał mnie daleko stąd, gdzie jeszcze nie byłam…

https://soundcloud.com/fonografika/frozen-bird-bastards

czulent 3

… i zadzwonił alarm od piekarnika. Czas na czulent, czas świętować szabas, tylko jak jest gorący i prosto z pieca. Podobno ciasto się wyrzuca, ale w nim zgromadziło się tyle smaków, tyle aromatów, bliskich i dalekich, znajomych i obcych – musiałam go zjeść. Było warto poczekać, było warto się nie spieszyć. I jeszcze raz posłuchać Sztetl Quartet

Burak i Wschód

burak

Byłam niedawno w Moskwie. O samych wrażeniach może innym razem, ale natychmiast po powrocie zrobiłam barszcz. Wcześniej rozmawiałam z moją Białoruską koleżanką od lat mieszkającą we Włoszech o jedzeniu, o tym którego najbardziej jej brakuje. Wymieniła świeże ogórki i buraki pod jakąkolwiek postacią. Nigdy o tym nie myślałam, że buraki są tak popularne tylko na wschód od nas, a na zachodzi tak trudno znaleźć dla nich poważanie. I pomiędzy tym wszystkim, odbyło się spotkanie autorskie z Andrzejem Stasiukiem promujące książkę „Wschód”. Inaczej być nie mogło, musiał pojawić się ten złożony, wielosmakowy wschód w garnku. Barszcz – buraczana zupa. Ani nie ukraiński, ani nie zwykły czerwony, czysty. Taki pomiędzy. Z nutą orientu. Ze słodkim i kwaśnym, z ostrym i słonym. Wszystko razem. Wszystko, co trzeba. Wszystkie smaki zza wschodniej granicy…

Składniki:

upieczone w piekarniku, nieobrane buraki

marchewka pokrojona w grubą kostkę

fasola czerwona ( może być z puszki)

upieczona, pokrojona w duże kawałki dynia maślana

nasiona kardamonu,

sól morska, pieprz czarny

czosnek

marynowana w oliwie cytryna ( ćwiartka)

świeża, ostra papryczka chili

sok z cytryny

ziele angielskie

suszony liść curry

oliwa

1

Buraki spokojnie, w skórkach, skropione oliwą i posypane solą morską, otulone aluminiową folią, piekły się w wysokiej temperaturze. Około godziny. Ale wszystko zależy od ich wielkości. W naczyniu żaroodpornym obok, pokrojona i obrana dynia, pokropiona oliwą, posypana troszkę solą i kawałkami chili, także piecze się do prawie zupełniej miękkości, ale tak aby się nie rozpadała. Potrzebuje znacznie mniej czasu niż buraki. Niech się spokojnie pieką….

Nie miałam zbyt wiele czasu, żeby zobaczyć filmy na WFF. Ale jeden mi się udało. Niesamowity dokument o syberyjskim punk rocku. Zabawny, i straszy. Ze świetną muzyką. Janka Diagilewa

https://www.youtube.com/watch?v=ZYbIl7TOgQc

jak ta sama idea z różnych powodów niezależnie powstaje w odmiennych warunkach i na dwóch końcach świata..

No dobra. W czasie gdy muzyka grała, buraki i dynia się piekły, jarzynowy wywar powstawał. Obrane ze skórki i pokrojone w gruba kostkę buraki można było do niego wrzucić po wyjęciu całej włoszczyzny. I dalej wszystko gotujemy. Po drodze wpada rozgniecione ziarno kardamonu, liść curry i ziele angielskie, czosnek i odrobina soli w razie potrzeby. Do garnka dodatkowo ucieramy na grubej tarce obraną marchewkę. I spokojnie, powoli gotujemy. Wokół niezbyt spokojnie, bo słychać Grażdanską Oboronę

Skończyło się kilka utworów i można już dosypać czerwona fasolę ( uprzednio ugotowaną lub z puszki) i wlać sok z cytryny. Kropla oliwy, ćwiartka marynowanej w oliwie cytryny. Jeszcze z 20 minut. Zupa gotowa, rewolucja w głowie rozpoczęta, a na talerzach jeszcze tylko dodatek z dyni pieczonej ułożonej na wierzchu. I wszystkie smaki się uzupełniają

burak RUS

a jeśli o wschodzie była mowa, dla mnie nie może zabraknąć Armii. Od zawsze w podróży na wschód…

https://www.youtube.com/watch?v=oTsCHftzWB0